Oczekiwania wobec innych – czy droga jest słuszna?

lampion

Oczekiwania wobec siebie, a w szczególności wobec innych to emocjonalna pułapka. Takie oczekiwania wobec siebie zazwyczaj odbieramy z przymrożeniem oka. Bardziej świadomie, potrafimy zdystansować się do naszych potrzeb, ocenić co mogliśmy, a czego nie byliśmy w stanie zrobić mimo iż oczekiwaliśmy od siebie niemalże, rzeczy niemożliwych….Oczekiwania względem innych ludzi to niekiedy, pewna porażka. Takie ukryte niespełnione pragnienia względem innych ludzi, czy to bliskich nam osób czy dalekich spokrewnionych z nami bądź nie, najczęściej nas ranią niekiedy wręcz dołują, dezorientują i w rzeczywistości sami nie jesteśmy tego świadomi, że to właśnie złudne oczekiwania wobec innych i tego następstwa, to w gruncie rzeczy nasza zasługa. I że tak naprawdę, to my sami jesteśmy sobie winni tak emocjonalnych przeżyć.
Nieświadomie zakładamy sobie kajdany na nogi, a potem cierpliwie czekamy aż ktoś nam je zdejmie, jednocześnie darując nam całkowitą swobodę. Tak dzieje się w przypadku, rodzic – dziecko, kobieta – mężczyzna, szef – pracownik, jak również zdarza się po sąsiedzku i nie tylko. Mam tu bardziej na myśli długoterminowe oczekiwania w które musieliśmy włożyć ogrom pracy, energii i czasu. Krótkoterminowe oczekiwania owszem wywołują na nas różnoraki wpływ, ale jednak nie przeżywamy ich zbyt długo, bo nasz wkład własny był minimalny, więc z reguły „nie ma nad czym rozpaczać.”Aby zaoszczędzić sobie niepotrzebnych rozczarowań, musimy pozbyć się oczekiwań, pragnień, własnych fantazji wobec innych ludzi, wtedy automatycznie otworzymy w swoim wnętrzu wrota do emocjonalnej wolności, gdzie nie będzie bólu, żalu, lęku, poczucia winy, obwiniania…Jeżeli znikną oczekiwania w stosunku do dziecka, partnera, wykładowcy, głównej wygranej w totka czy własnego zwierzaka, wtedy w to miejsce pojawi się wiara, zaufanie, docenienie innego człowieka, a także szersze ujrzenie wartości w nas samych. Zrzucimy z własnych pleców worek niepotrzebnych emocji, przytłaczających nas wzorców, programów, stereotypów kulturowych, wtedy też znikną żądania, szantaż emocjonalny, wygórowane pragnienia… Tylko w taki sposób mamy szanse, ponownie nie paść ofiarą rozczarowania…
Nie jest to proste, bo przecież, jakby się nad tym głębiej zastanowić, to nasze życie składa się z oczekiwań. Idziemy do ciastkarni siadamy na krześle i oczekujemy, że ciasto z kremem będzie takie na jakie właśnie nasze ciało ma ochotę lub idąc w stronę banku oczekujemy, że szybko nas obsłużą, nie będziemy musieli czekać i na dodatek mamy nadzieję, że pani w okienku będzie dla nas miła i przede wszystkim pomocna, a kiedy nic czego pragnęliśmy nie było nam dane, czujemy niesmak naszych wyimaginowanych oczekiwań. Ale kiedy opuszczamy na dobre mury banku, nasze myśli rozwiewają się tak szybko, jak szybko oddalamy się od miejsca naszej porażki. Nawet, kiedy wchodzimy do kasyna, liczymy na wygraną czyli oczekujemy zysku, ale świadomi jesteśmy tego, że możemy wszystko stracić, wtedy nasze oczekiwanie jest kontrolowane i nie przynosi aż tak wielkiego bólu, chyba że zostaje w nas małe poczucie winy- dlaczego w ogóle wpadliśmy na taki pomysł pomnożenia pieniędzy… Robimy sąsiadowi przysługę i wtedy też podświadomie oczekujemy dziękczynienia, choćby w krótkim „dziękuję”, a kiedy nie otrzymujemy należnych nam pokłonów, obiecujemy sobie, że następnym razem sąsiad nie otrzyma od nas pomocnej dłoni.
Względem partnera też mamy oczekiwania mimo że związaliśmy się z takim, a nie innym człowiekiem… Gorzej jest tylko wtedy, kiedy długo nad czymś pracujemy, a raczej nad kimś, bo mowa tu o oczekiwaniach wobec ludzi.
Kiedy nasze jedyne dziecko wyrasta z pieluch i zamiast zostać szanowanym adwokatem wedle naszych oczekiwań, ku naszemu zdziwieniu uczęszcza na lekcje muzyczne itp. Każdy rodzic to czuje tę niemoc mimo wielu starań… Wtedy takie oczekiwania względem dziecka inne niż sami przed sobą ustaliliśmy, bardzo ranią… Nie muszę opisywać tych uczuć, wszystkim nam rodzicom są znane, ale jedno jest pewne tak bolą nasze oczekiwania, które sami sobie wytworzyliśmy w naszej wyobraźni… Wszystkie takie działania przemyślane bądź nie wyrządzają nam, jak i naszym bliskim wiele krzywdy. Dla nas takie blokady z niezrealizowanych naszych oczekiwań względem…są dla nas toksyczne i manifestują się poprzez ciało, a my poniekąd tracimy fizyczne zdrowie. Niekiedy są to drobne urazy, a niekiedy poważne uszkodzenia a nawet nieuleczalne choroby, i tylko dlatego tak się dzieje, bo nie akceptujemy wokół nas ludzi, takimi jakimi oni są! Nie szanujemy ich pasji, nie potrafimy zaakceptować działań jeżeli tylko nie są kompatybilne z naszymi myślami. Nie potrafimy przyznać się przed sobą do porażki, tłumimy w sobie niespełnione oczekiwania względem innych, bardzo często wzbudzając w ludziach nasze własne poczucie winy, a wystarczyłoby pojednać się z myślą, zaakceptować tak w stu procentach czyjeś pragnienia, przyjąć do wiadomości nadchodzące zmiany, postanowienia, sposób bycia, zrozumieć ścieżkę ich życia. Zwyczajnie odpuścić i pogodzić się z losem.

Czy wiesz, że kawa to mój sekret do pisania lepszych tekstów na blogu?

Dzięki niej mam więcej energii i kreatywności, co przekłada się na jakość moich wpisów. Jeśli chcesz wesprzeć mnie i moją pasję, będę wdzięczna za filiżankę kawy. Każdy mały gest jest dla mnie ogromnym wsparciem i motywacją do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *