Czy cieszysz się tym, co masz?

Ułożona z ziarenek kawy e motka uśmiechu na drewnianym parkiecie.

To był mglisty letni poranek. Wskazówki ściennego zegara, pokazywały szóstą dwadzieścia.
Marta siedziała w kuchni na wysokim krześle, oparta o blat owalnego stołu. Beżowe odcienie szlafroka, który narzuciła na siebie, harmonijnie współgrały z jej nastrojem. Czuła smutek, choć nie miała ku temu konkretnych powodów, który od pewnego czasu towarzyszył jej niemal każdego poranka.

Kierowała swoją firmą online z zacisznego pokoju, co pozwalało jej spędzać więcej czasu z małym synkiem. Mogła wskoczyć do prywatnego basenu, kiedy tylko miała na to ochotę, umówić się z przyjaciółką, bądź wybrać do galerii handlowej. Nikt i nic nie ograniczało jej czasu.
Przestronny duży dom, egzotyczny ogród, czarny figlarny kot a mimo tego uczucie przygnębienia gościło w jej wnętrzu.
Może i trochę doskwierała jej samotność pod nieobecność męża, ale dobrze wiedziała, że ślubuje przystojnemu marynarzowi swoje oddanie.

Tego poranka z zawieszonym wzrokiem patrzyła w jeden punkt. Smutek Moniki rozprzestrzeniał się, jak woń kawy po całej kuchni. Jej smukła sylwetka, choć lekko zgarbiona, blokowała swobodny przepływ wydychanego dymu z papierosa. Długie blond włosy uparcie zsuwały się na oczy, przesłaniając widok zza okna, gdzie widziała tylko rozmazany obraz wschodzącego słońca. Mgła była tak gęsta, że drzewa oliwne i brzeg morza wydawały się nawet nie istnieć.
– Kochanie wszystkiego najlepszego z okazji trzydziestych siódmych urodzin! Kurier z kwiatami jest już w drodze. Wyszeptał delikatny męski głos w słuchawce smartfona.
– Dziękuję, ale przecież widzimy się jutro, po co te kwiaty dziś? Kiedy słuchała odpowiedzi męża, na jej twarzy budziła się nadzieja, a w piwnych oczach ponownie pojawiał się blask.
Nagle połączenie zostało przerwane. Marta odłożyła telefon i niemalże natychmiast posmutniała, garbiąc się jeszcze bardziej. Chwyciła obiema dłońmi filiżankę z kawą i dopiła ją do końca.

Olśnienie przychodzi bez zapowiedzi

Czuła, że jej życie jest szare i nudne. Wszyscy wokół wydawali się szczęśliwsi i bardziej spełnieni, a ona sama czuła się niedoceniona i niezadowolona, mimo że wiele osób mogłoby pozazdrościć jej ekonomicznego statusu, troskliwego męża i nadzwyczaj mądrego pięcioletniego syna.

Nagle zamarła w bezruchu – nie jestem zadowolona z samej siebie! Wykrzyknęła na głos. Kiedy już zorientowała się, jakie słowa wybrzmiały w jej kuchni. Otworzyła szeroko oczy, jakby po długiej ciemności, a to, co usłyszała, wydawało się pochodzić z innego wymiaru, ale miało swój sens.

Tego poranka Marta uświadomiła sobie, że problem leży w niej samej. Zrozumiała, że nie akceptuje siebie. Nie akceptuje tego, co robi, co mówi i jak się zachowuje w pewnych momentach własnego życia.
W swoich oczach chciała postrzegać samą siebie w inny sposób, nie skupiając się na wyglądzie zewnętrznym, ale bardziej na swoich emocjach, uczuciach i myślach, które zaprzątają jej głowę. Przeprowadziła błyskawiczną analizę osobistego życia na wielu jego poziomach i oceniła siebie na cztery w skali od jednego do dziesięciu, co oznaczało potrzebę pracy nad sobą.

Co ja mam teraz zrobić? Od czego zacząć, aby zmienić swoje podejście do życia? Nie mogę przecież, oszukiwać samą siebie bez końca – mruczała pod nosem, prowadząc wewnętrzny dialog.

Muszę o siebie zawalczyć! – westchnęła, ale już z optymizmem w sobie dodała, cytując: „Przecież poranna mgła za oknem nie może trwać wiecznie? ”. 

Samodyscyplina we własnych postanowieniach

Przez długie tygodnie Marta poza obowiązkami dnia codziennego, szukała pomocy w książkach, artykułach, poradnikach oraz sprawozdaniach naukowych, a nawet udzielała się na tematycznych forach. Uczyła się medytować i ćwiczyć jogę. Poznawała mechanizmy umysłu i zaglądała w duchową przestrzeń, ale mimo tych wszystkich działań, nadal odnosiła wrażenie, że zrobiła tylko kilka małych kroków do przodu.

Czuła, że to wszystko, co robi, jest beznadziejne i że nigdy nie będzie w stanie pokochać samej siebie. Zaakceptować taką, jaka jest w swoim wnętrzu. Swoje zalety i wady, nawyki i przekonania, aby potem móc z nimi pracować dla własnego komfortu i lepszego samopoczucia.
Oczekiwania i szybkie rezultaty kicały jak zając po łące, kiedy dobiegała, by go złapać za uszy i przyciągnąć do siebie, ale nadaremno – zająć tylko merdał ogonem i po chwili chował się w wysokiej trawie.

Zmiana miarą wewnętrznej intencji

Jednak pewnego popołudnia wszystko się zmieniło. Podczas kilku godzinnego rejsu statkiem, co jakiś czas Marta odrywała wzrok od męża i spoglądała na starszą od siebie kobietę, która mimo woli przyciągała wzrok pasażerów swoją długą do kostek sukienką o intensywnie żółtym kolorze. Siedziała ona w skupieniu na krawędzi ławki wpatrzona w czystą morską wodę, oparta ramieniem o burtę. Nie wzruszał ją duży wiatr i niebyło w niej strachu, że wysoka fala zmoczy jej czarne zgrabnie upięte włosy i jedwabną sukienkę.

W końcu przestała ją obserwować i stanęła przed nią. Nieśmiało przedstawiła się kim jest.
Sama nie wiedziała dlaczego to robi, ale czuła w sobie, że musi, że jakaś dziwna niewidzialna siła łączy się z jej intuicją i wydaje rozkazy. Wszelkie obawy Marty zniknęły, kiedy tajemnicza pani przywitała ją ciepłym uśmiechem na twarzy. Odetchnęła z ulgą nie czując w sobie nachalnej postawy i w duchu podziękowała niewidzialnemu przewodnikowi.

Rozmawiały długo w prywatnej kajucie męża, zapominając o otaczającym ich świecie i widokach zza burty, tylko od czasu do czasu robiły małe pauzy, kiedy Marta musiała wytrzeć łzy wzruszenia i chwilę posiedzieć w ciszy z własnymi myślami. Przerwały swoją rozmowę dopiero na lądzie w ramionach serdecznego uścisku, żegnając się tak, jakby znały się od wielu lat i miały się nigdy więcej nie spotkać.

Po tej rozmowie Marta poczuła się dużo lepiej, jakby coś w jej wnętrzu drgnęło, zmieniło się, przetransformowało. Intuicyjnie wiedziała, że to spotkanie było jej podświadomym błaganiem o pomoc. Wiedziała też, że nagromadzona w polu informacji i zagęszczona energia własnej intencji, spowodowała ich spotkanie na statku.

Była pewna, że to nie przypadek, bo czuła, że wyższe siły zorganizowały jej to spotkanie. Dziękowała w sercu za duchowe prowadzenie za kobietę w żółtej sukience i jej mądrość wypisaną na twarzy. Doświadczenia i metafory, które jej przytaczała. Mężowi była wdzięczna za to, że dała się namówić na podróż, która odmieniła jej stosunek do samej siebie.

Transformacja osobowości

Od spotkania na statku Marta zmieniała opowieść o sobie samej każdego poranka. Teraz, przy stole w kuchni, z wyprostowanymi plecami, zapachem kawy i piórem w dłoni, pisała nowy scenariusz siebie w innym świetle reflektorów życia. Może i treść tej fabuły, jeszcze nie w pełni dawała jej satysfakcję, ale i też nie była aż taka kiepska, jak wcześniej.
Zdawała już sobie sprawę, że mocno koncentrowała swoją uwagę na tym, co jej nie wychodzi, czego jej brakuje. Na niedostatku, który programowała w swojej głowie, wskazując palcem na siebie samą. Nie dostrzegała swoich wewnętrznych wartości, swojego blasku w kontaktach z ludźmi. Własne umiejętności traktowała jak rzecz oczywistą, ale nie zauważała jak wiele czasu poświęcała, aby się kształcić i rozwijać. Talenty przypisywała rodzicom, a nie sobie. Pasje latami pielęgnowane z wysiłkiem, nadmiarowi wolnego czasu, a sukcesy zawodowe zbiegom okoliczności.

Nie doceniała swojego dobrego stanu zdrowia i tego, że może patrzeć przez okno na piękny krajobraz. To, co dla niej było normalne i otaczało ją zewsząd, stało się czymś, co nie wywoływało już u niej podziwu ani wdzięczności. Zamiast docenić swój trud i poświęcenie innych ludzi, skupiała się tylko na niewygodnych, uciążliwych, wstydliwych i trudnych do zdobycia rzeczach.

Wewnętrzny spokój i zrozumienie

Zrozumiała, że złotym kluczem do drzwi wewnętrznego spokoju i równowagi w ciele jest akceptacja siebie. Zaczęła obserwować swoje zachowanie. Słuchała swoich myśli, a następnie kwestionowała te negatywne, zwracała uwagę na potrzeby ciała, kiedy biegała po piaszczystej plaży. Poznawała ludzi, którzy ją inspirowali i motywowali do dalszych działań. Skorzystała nawet z pomocy specjalisty aby odnaleźć fałszywe przekonania o sobie samej i zadbała o to, aby przestały destrukcyjnie wpływać na jej obecną rzeczywistość.

Coraz bardziej przekonywała się, że jest dobra w tym, co robi, że ma wspaniałych przyjaciół, piękny dom i zawsze może liczyć na wsparcie męża. Kot też przestał ją irytować swoim nadgorliwym plątaniem się między nogami, kiedy krzątała się po domu. Teraz wydawał się jej o wiele piękniejszy niż był, natomiast mgłę za oknem, zdawała się dostrzegać rzadziej niż zwykle.

Dotarło do niej, że nikt nie jest idealny. Każdy z nas jest inny i ma w sobie coś wyjątkowego i wartościowego, oraz posiada swoje mocne strony, a także obszary do poprawy.

Wdzięczność w sobie

Zrozumiała, że jej wewnętrzna siła i determinacja mogą znacznie poprawić jakość jej życia, więc zaczęła cieszyć nim tak, jak potrafi. Odkryła w sobie nowe cechy, zainteresowania i marzenia, których wcześniej nie dostrzegała, a nawet lekceważyła. Przekonała się, że jej wartość nie zależy od opinii innych, ale od tego, jak sama siebie postrzega.

Nie była już skazana na wieczne poszukiwanie idealnego wcielenia siebie. Zrozumiała, jak ważne jest, aby patrzeć na siebie z miłością i szacunkiem, a nie z krytyką i nieustającą samokontrolą. Cieszyć się życiem, doceniać to, co się ma i być wdzięcznym za każdy kolejny dzień.

Dzięki wewnętrznej akceptacji, udało się jej spełnić marzenia i rozwinąć skrzydła. Stało się to możliwe dzięki pracy nad sobą, zdobytej wiedzy i otwartości na cuda. Jednym z tych cudów było spotkanie z tajemniczą kobietą, którą poznała dzięki mistycznej interwencji sił wyższych. To spotkanie na zawsze pozostało w pamięci Marty.

Każdy krok, nawet ten najmniejszy, postawiony przez stopę małego dziecka z precyzją i szczerą intencją, daje nam wiele możliwości do wykorzystania, prowadząc nas nie tylko do zaakceptowania samego siebie, ale także do wejścia na wyższy poziom duchowej świadomości.

A jak jest u Ciebie, czy cieszysz się tym, co masz?

Wewnętrzna akceptacja siebie to ważny aspekt zdrowia psychicznego, który może wpłynąć na wiele innych sfer Twojego życia. Bez właściwej wewnętrznej akceptacji siebie, trudno jest osiągnąć poczucie spełnienia, szczęścia i satysfakcji w życiu.

Sprawdź czy w pełni akceptujesz siebie? Test.

Oto kilka podpowiedzi w formie testu, które pomogą Ci zastanowić się nad tym, czy w pełni akceptujesz siebie:

Czy akceptujesz swoje ciało?

a) Tak, kocham swoje ciało i akceptuję je bez zastrzeżeń.

b) Raczej tak, ale czasami mam problemy z akceptacją pewnych części swojego ciała.

c) Nie, często czuję się niezadowolony z wyglądu swojego ciała.

Czy jesteś szczery ze sobą?

a) Tak, zawsze staram się być szczery ze sobą i z innymi.

b) Czasami mam trudności z byciem szczerym ze sobą.

c) Nie, często ukrywam przed sobą swoje prawdziwe uczucia i myśli.

Czy akceptujesz swoje wady?

a) Tak, akceptuję swoje wady i staram się nad nimi pracować.

b) Częściowo, ale czasami mam trudności z zaakceptowaniem niektórych swoich wad.

c) Nie, nie chcę ujawniać swoich wad i często je ukrywam.

Czy akceptujesz swoje emocje?

a) Tak, akceptuję swoje emocje i staram się zrozumieć, skąd się biorą.

b) Częściowo, ale czasami mam trudności z akceptacją niektórych swoich emocji.

c) Nie, często ukrywam swoje emocje i nie chcę ich ujawniać.

Czy lubisz siebie?

a) Tak, kocham siebie i akceptuję siebie takim, jakim jestem.

b) Częściowo, ale czasami mam trudności z akceptacją siebie.

c) Nie, często nie lubię siebie i nie akceptuję siebie takim, jakim jestem.

Kiedy tylko otworzysz oczy i wstaniesz z łóżka, zwracaj uwagę na swoje myśli i uczucia. Staraj się być dla siebie jak najbardziej wyrozumiałym i akceptującym.

Akceptacja siebie, jak sobie pomóc?

Jeśli szukasz sposobów, aby w pełni zaakceptować siebie, oto kilka sugestii:

  1. Zwróć uwagę na swoje myśli i emocje: Być może nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak często krytykujesz siebie w swojej głowie. Zacznij zwracać uwagę na swoje myśli i emocje i stwórz przestrzeń dla siebie, aby je zaakceptować i zrozumieć, skąd się biorą.
  2. Znajdź swoje mocne strony: Zamiast skupiać się na swoich wadach, spróbuj znaleźć swoje mocne strony i celebrować je. Może to być coś tak prostego jak regularne zapisywanie pozytywnych cech, które dostrzegasz u siebie.
  3. Praktykuj samoakceptację: Stwórz dla siebie codzienną praktykę samoakceptacji, np. medytację, jogę, taniec bądź sporządzaj notatki. Praktykuj mindfulness, uważne praktyki mogą pomóc ci poznać siebie lepiej i akceptować siebie takim, jaki jesteś.
  4. Ćwicz empatię: Ćwiczenie empatii i zrozumienia dla innych ludzi może pomóc ci lepiej zrozumieć siebie. Być może odkryjesz, że to, co trudne dla ciebie, może być równie trudne dla innych, co może pomóc ci akceptować siebie i innych w większym stopniu.
  5. Poszukaj wsparcia: Jeśli czujesz się zablokowany lub potrzebujesz dodatkowej pomocy w akceptowaniu siebie, poszukaj wsparcia. Może to być terapeuta, trener personalny lub grupa wsparcia, z którymi możesz rozmawiać o swoich trudnościach i otrzymać wsparcie.

Wewnętrzne zadowolenie z siebie

Akceptacja siebie to proces, który wymaga czasu i pracy. Nie zrażaj się, jeśli po upływie tygodnia czy dwóch nie zobaczysz wyraźnych efektów. Warto jednak próbować, aby poczuć się bardziej zrównoważonym, spokojnym i szczęśliwym w swoim życiu.

Chciałabym dodać, że w pełni akceptować siebie nie oznacza, że nie trzeba starać się zmieniać na lepsze. Nie jest to też usprawiedliwienie złego zachowania czy braku starań. Raczej jest to proces, w którym rozumiesz swoje wady i słabości, ale jednocześnie pracujesz nad nimi, aby stać się lepszą wersją siebie.

Jak każdy proces, tak i ten z akceptacją siebie, ma swoje trudności. Taki trud może przynieść działanie, kiedy pracujesz nad wybaczeniem samemu sobie bądź innym.
Każdy z nas popełnia błędy, a lekcje, które się z nich wyciąga, pomagają nam rozwijać się i wzrastać.
Kiedy akceptujemy siebie, czujemy się bardziej pewni siebie, mniej zestresowani i bardziej zrównoważeni emocjonalnie. Dlatego warto poświęcić swój czas i wysiłek, by czerpać dla siebie korzyści.

Każdy z nas jest wyjątkowy i wartościowy w swoim własnym sposobie bycia. Nikt nie jest doskonały, ale każdy ma w sobie coś niezwykłego, co może przynieść światu wiele dobra.
Dlatego zachęcam cię do tego, aby przestać porównywać się z innymi i skupić się na sobie. Znajdź swoje pasje, cele i wartości i zacznij pracować nad nimi. Pamiętaj, że każdy dzień daje Ci nowe możliwości i zaprasza do odkrywania siebie.

Czy wiesz, że kawa to mój sekret do pisania lepszych tekstów na blogu?

Dzięki niej mam więcej energii i kreatywności, co przekłada się na jakość moich wpisów. Jeśli chcesz wesprzeć mnie i moją pasję, będę wdzięczna za filiżankę kawy. Każdy mały gest jest dla mnie ogromnym wsparciem i motywacją do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *