Zastępcza duchowość – czy jest się czego bać?

herbaciana róża

Wcześniej czy później na swojej drodze życia każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu dotyka tematu duchowości. Duchowość na pierwszy rzut oka wydaje się taka imponująca, szlachetna, opiekuńcza. Niesie w swoim głosie empatię, zrozumienie i akceptację, a przede wszystkim pozwala na chwilę odetchnąć, złapać dystans i zresetować własny emocjonalny system.

Z zamkniętymi oczami w bezruchu w świecie wizualizacji wszystko wydaje się łatwiejsze, jakieś prostsze do zdobycia, a nagroda w formie szczęśliwego życia jest właściwie na wyciagnięcie ręki, jedyne co trzeba zrobić, to wspiąć się lekko na palcach, by dosięgnąć upragnioną radość i spełnienie.

I nie byłoby w tym nic niepokojącego, bo każdy z nas potrzebuje odrobinę dystansu od kieratu codzienności gdyby nie pułapki rozwoju duchowego, a w tym obszarze zaczynamy mieć ich coraz więcej, a cała duchowość zaczyna być w wielu przypadkach błędnie interpretowana.

Zastępcza duchowość, co to takiego?

Prostym językiem jest to forma ucieczki od rzeczywistości w świat iluzji, wyimaginowanych pragnień mająca się nijak z rzeczywistym stanem rzeczy. To nic innego, jak oferta odcięcia od życia, iluzja często na intelektualnym podłożu, a nie rzeczywistym. To podróż w świat narracji, która oferuje ulgę, błogość, uzależnienie od otrzymania nagrody, a nawet odrętwienie emocjonalne, skupione tylko na wyimaginowanym, wręcz zakupionym pragnieniu, które bardzo często realnie jest niemożliwe do zdobycia, spełnienia, a już na pewno nie w błyskawicznym tempie.

Wzmożona praktyka duchowa, bez racjonalizacji tego, co się wokół nas dzieje, co dzieje się z nami samymi, naszym systemem wartości, stanem emocjonalnym oraz bez głębszej analizy obecnego stanu rzeczy w naszym życiu ze wszystkimi jego sukcesami i porażkami, może doprowadzić do nie lada problemów.

Zazwyczaj dzieje się tak, gdyż mówcy duchowi obiecują nam gruszki na wierzbie w postaci odpowiednio dobranych sloganów, które niestety w obecnym świecie dobrze się sprzedają ubrane w kolorowe szaty duchowości. Ich słowa nie niosą nic innego, jak tylko obietnicę zmiany jakości życia, która ma nastąpić niebawem, a to niebawem czasem staje się udręką dla samego zainteresowanego aż do momentu, kiedy on sam nie zorientuje się, że niema w tym wszystkim spójności, że coś jest niejasne i mało zrozumiałe.

Oferty duchowe

Kto z nas nie chciałby poprawić sobie jakości życia w obszarze w którym jest mu ciężko, wiec bardzo łatwo ulegamy sugestii ludzi, którzy wprowadzają nas w świat duchowy. Nie neguje tutaj wszystkich duchowych przewodników, osób które pracują z energią, bo są wśród nich cudowni ludzie z ogromem wiedzy duchowej, odpowiedzialnością za własne słowa i sprawczością, aby uczciwie pomóc drugiej osobie. Zaś uczulam tylko na ilość ofert, które pojawiły się i pojawiają na rynku ezoterycznym ze swoimi kolorowymi plakatami radosnego, spełnionego życia właściwie bez żadnego pokrycia i certyfikatem gwarancji, jest ich obecnie naprawdę spora liczba.

Towar jest chodliwy i dobrze się sprzedaje. Jedynie, co może nas uchronić przed wkręceniem się w pseudo duchowość, to obserwacja siebie i tego, co dzieje się wokół nas. Odpowiedni dystans, dociekliwość, samo refleksja i przede wszystkim ostrożność w dobieraniu mentora duchowego.

Warto posłuchać swojej intuicji, choć ta nie zawsze okazuje się intuicją, a często naszym ego, które to z wielkim entuzjazmem będzie powtarzać przeróżne afirmacje i to nawet te, które nie są zgodne z obecnym stanem naszej podświadomości.

Należy pamiętać, że wszyscy jesteśmy bardzo podatni na sugestie pełne nadziei, miłości i zaufania. Najczęstszymi ofiarami takich sugestii są ludzie, którzy dopiero zaczynają swoja przygodę z duchowością lub ci którym życie nie szczędzi przykrych doświadczeń. I trudno wtedy mówić o dodatkowej wzmożonej czujności, kiedy dopiero zdobywa się doświadczenie w tej materii, bądź los nie oszczędza nam przykrych zdarzeń. Po prostu czasem wpadamy, jak śliwka w kompot.

Prawdziwa duchowość

To nie żaden odlot, to nie stan iluzji, euforii i magii, ale jest to świadomy stan własnego wnętrza. Koncentrowanie swojej uwagi na sobie, swoich myślach, swoich uczuciach, które towarzyszą odpowiednim emocjom. Wsłuchiwanie się w potrzeby własnego ciała, bo ono nigdy nie kłamie, tylko że my mamy tendencję do ignorancji własnych symptomów. Zwracanie uwagi na nasze nawyki, słabości, mocne strony. To, jak się poruszamy, jakim tonem mówimy, jakie zachowania w nas  dominują, a jakie stłumiliśmy itp.

Prawdziwa duchowość nie oferuje szybkiej nagrody, ale zastępcza duchowość już tak. Odcina ona możliwość od konieczności zmierzenia się z trudnymi sytuacjami, własnymi emocjami czy problemami. To nic innego, jak ucieczka w świat wizualizacji i zdobycie nagrody, a mianowicie endorfiny.

Wzrost duchowy

To nie pozytywność, dobre samopoczucie, błogość, radość, współczucie i utrzymujący się dwadzieścia cztery godziny na dobę stan euforii. To raczej wytężona praca nad sobą. Niekiedy pełna goryczy, lęków i zmagań ze wszystkim, co trudne, czego nie chcemy doświadczyć, zobaczyć, zaakceptować w sobie, a nawet ukochać te części naszej osobowości, którymi, jak dotąd gardziliśmy udając, że ich w nas niema.

To bardzo indywidualna praca, to konfrontacja z samym sobą i całym spektrum ukrytych w nas, programów, blokad, przekonań, lęków, fobii, traum czy wzorców pochodzących z naszego społecznego uwarunkowania, które to niewydobyte na światło dzienne destabilizują nasze życie, ponieważ nie mamy nad tym wszystkim kontroli, więc nie możemy świadomie nic zrobić.

Praca nad sobą to poznawanie siebie bez iluzji, halucynacji bez transu, to poznawanie swojej prawdy o sobie, która niejednokrotnie prowadzi do wulkanicznych wstrząsów umysłu, które to jedno znacznie powodują zmiany na poziomie serca i trwale transformują twój poziom świadomości.

Aby efekt naszej pracy był w miarę stabilny, a nawet trwały, to bez zaglądania w swoje, wartości, potrzeby, obowiązki i nagrody, jako rezultat naszych starań, nie otrzymamy uczciwej względem siebie poprawy jakości naszego życia, a tylko złudne nadzieje.

Odcięcie oznacza porażkę

Uzależnienie od otrzymania nagrody, natchniona osobowość, uduchowiony głos, łagodny styl bycia i złudzenie, że dotarliśmy na wyższy poziom bytu tak naprawdę oznacza tylko tyle, że odcięliśmy się od swoich problemów dość skutecznie od wewnętrznego bólu, straty, lęku oraz od odpowiedzialności, rekompensując sobie społecznymi praktykami duchowymi niską samoocenę, oraz uciekliśmy w świat wizualizacji, bo tylko ta forma zdaje się być naszym dobrodziejstwem życiowym, a już poza nią czujemy niemały dyskomfort w interakcjach miedzy ludźmi i sytuacjach niezbyt przyjemnych i mało optymistycznych.

Czy można osiągnąć szybkie rezultaty w rozwoju duchowym?

Nie można. Niema drogi na skróty bez doświadczenia, przepracowania swojej głębi i kontaktu ze swoim duchowym wnętrzem. Można karmić się cudownymi ideami, wspaniałymi cytatami, wymawiać afirmacje przepełnione zaufaniem do uniwersum, które sprawią chwilowe pozbycie się lęku, złości i oddalą od nas problemy oraz negatywne dla nas konsekwencje. Więc im bardziej staramy się uniknąć problemów poprzez oddawanie się unikowym praktykom duchowym tym większych psychologicznych problemów będziemy w efekcie tego doświadczać. Takie jak tendencja do pomijania życia tu i teraz, idealistyczna postawa, nadmierne współczucie, udawanie przed sobą i innymi, że wszystko jest w porządku, podczas gdy nie jest. Nieradzenie sobie z gniewem, naszym cieniem bądź innymi aspektami naszej osobowości.

W duchowym rozwoju nie chodzi o to, by nie czuć żadnych emocji w tym gniewu, ale oto, by zacząć sobie z nimi świadomie, a więc też z duchowego poziomu radzić. Możemy kroczyć duchową ścieżką i  mieć zły dzień, a nawet całą paletę emocji, które to w żaden sposób nie powinny wpływać na własną motywację i relacje z innymi. To bycie w sobie ze sobą, a nie obok. To zameldowanie do swojego wnętrza, a nie wymeldowanie. Nie udajemy ze niema problemów, ale mierzymy się z nimi na swój sposób.

Duchowość to trudna droga

Marketingowe grono wyznawców medialnych, pseudo nauczycieli, to najczęściej droga do zatracenia, która z rozwojem duchowym niema nic wspólnego, bo duchowość jest wspaniała, ale niestety to bardzo trudna droga, na której niczego się nie unika, od niczego nie ucieka przez niczym nie zwalnia od odpowiedzialności za własne słowa czy działania. To droga mierzenia się z problemem, a nie z umiejętnym zamiataniem pod dywan wszystkiego, co budzi w nas odrazę, dyskomfort bądź lęk.

Zastępcza duchowość odwraca nas od prawdziwej duchowości. Znieczula na głębsze uczucia i zakotwicza w nas obojętność, pozwalając sercu reagować powierzchownie na najgorszy rodzaj bólu emocjonalnego, który się w nas zgromadził, a to naprawdę niezdrowy dystans.

W końcu trzeba będzie zapłacić rachunek, a koszty mogą być duże. Zachłyśnięcie się duchowością, powoduje to, że tracimy naszą naturalną odporność i nasz system emocjonalny się zapada. Tu trzeba się pilnować, nie obiecywać sobie cudów, ale pilnować, aby nie odlecieć za bardzo.

Osoba krocząca rzeczywistą ścieżką duchowego rozwoju jest niebezpieczna, bo w końcu dojdzie do momentu w którym przejrzy na oczy i zakwestionuje obowiązujące zasady. Duchowy nałogowiec nie jest groźny, bo do puki wierzy w to, co wierzy, że się duchowo rozwija nie sięgnie po prawdziwą duchowość.

Duchowe laboratorium kontra rzeczywistość

Osobiście nie mam nic przeciwko medytacjom czy innym rodzajom praktyk duchowych, ale niech one będą w zgodzie i harmonii z tobą, aby świat wewnętrzny był odzwierciedleniem świata zewnętrznego, rzeczywistości w której się obecnie znajdujesz. I po tym poznasz w pewnej mierze w którym miejscu jesteś na swojej duchowej drodze.

Rozpoznasz swój rezultat indywidualnej pracy po kompatybilności tych dwóch światów po ich spójności. Bo jeśli laboratorium w twoim wnętrzu działa bez zarzutów, jest w nim porządek, odpowiednia segregacja, narzędzia do pracy ustawione są w należnej temu miejscu równowadze, to po wyjściu z niego po dobrze przeprowadzonym eksperymencie, otrzymasz zwrot w formie materialnej. Jeśli wewnętrzne laboratorium szwankuje na którymś z trzech poziomów ciała, umysłu czy ducha, panuje w nim nieład, dezorientacja i chaos, to rzeczywistość też pokaże ci dokładnie ten sam obraz i schemat twoich działań o większym bądź mniejszym nasileniu w zależności od aspektów twojego życia.

Powodzenia.

Czy wiesz, że kawa to mój sekret do pisania lepszych tekstów na blogu?

Dzięki niej mam więcej energii i kreatywności, co przekłada się na jakość moich wpisów. Jeśli chcesz wesprzeć mnie i moją pasję, będę wdzięczna za filiżankę kawy. Każdy mały gest jest dla mnie ogromnym wsparciem i motywacją do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *