Podświadomość i jej ukryte przekonania

pacynka na sprężynie wisząca w powietrzu

Zostawmy tutaj wszystkie regułki dotyczące podświadomości i przyjrzyjmy się jej trochę inaczej. Jak sama nazwa wskazuje podświadomość, to coś, co jest poza naszą kontrolą poza naszym zasięgiem myślowym. Coś co jest „pod”. Wyobraźmy sobie mechanizm w naszej głowie pod postacią wiernego, oddanego nam przyjaciela na dobre i na złe, który jest zawsze przy nas obecny.

Teraz dla lepszego zrozumienia pracy naszego przyjaciela, przenieśmy się do lat dzieciństwa i okresu dorastania, kiedy to doświadczaliśmy wielu przedziwnych sytuacji, tych pozytywnych, które wywoływały bananowy uśmiech na naszej twarzy i tych mniej przyjemnych, kiedy pod kołdrą we własnym łóżku, leciały nam łzy po policzkach z niemocy, strachu, żalu, bądź tęsknoty. Wtedy nasz przyjaciel był przy nas i przeżywał z nami te same doświadczenia. Doradzał, negował, wyciągał wnioski i robił wszystko, abyśmy mogli przetrwać te mało komfortowe sytuacje.

Przyjaciel to nasz rówieśnik, więc i doświadczenie zdobywał razem z nami. Pomagał z najlepszymi intencjami dla nas dla naszego dobrego samopoczucia i dbał abyśmy przetrwali trudne dla nas chwile, a nawet te zagrażające naszemu zdrowiu i życiu.

Wsparcie naszego niewidzialnego przyjaciela wykształciło w nas pewne reakcje behawioralne, myślokształty oraz sposób radzenia sobie z rzeczywistością. Z biegiem czasu i upływem lat, kiedy to wkroczyliśmy na ścieżkę dorosłego życia i przejęliśmy obowiązki dorosłego człowieka oraz odpowiedzialność za swoje decyzje, przejęliśmy także podświadomie zależności małego Krzysia lub Basi z całym inwentarzem przekonań na dany temat.

Ten nasz przyjaciel z dzieciństwa, który pomagał nam radzić sobie w różnych okolicznościach, dziś nadal jest tym młodym niedojrzałym przyjacielem, mimo upływu lat. W jego strukturze niema pojęcia czas, dla niego wszystko dzieje się tu i teraz, nawet gdy od tego momentu minęło naszych ziemskich dwadzieścia bądź więcej lat, on nadal nie rozumie tej różnicy.

Strefa czasowa

I tu jest właśnie haczyk i wywodzący się z tego haczyka dylemat i to dlatego tak często padamy ofiarami naszych własnych przekonań, poglądów, konstruktów myślowych, wykształtowanej fizycznej postawy, nawyków itp.? Gdyż całym winowajcą zamieszania jest „czas”, który nie istnieje dla naszego przyjaciela, małego sobowtóra, który pozostał wierny swoim ideałom w dalekiej przeszłości.

Mała Basia utknęła w swoim przekonaniu w wieku dwunastu lat, że nie zasługuje na miłość mężczyzny, stąd w dorosłym życiu ma problemy ze znalezieniem odpowiedniego partnera. Zaś mały Krzyś w ciele dziś dojrzałego mężczyzny, podświadomie siedzi nadal w garażu dziadka, z myślami, że niczego się w życiu nie dorobi, bo nie potrafi sam podejmować decyzji. Owego czasu z pozoru błahej przepowiedni dziadka na dodatek w żartobliwym tonie Krzyś, jako czternastolatek, utyka w czasoprzestrzeni z ważną dla siebie informacją, którą traktuje bardzo poważnie, bo jest na tyle młody i niedojrzały, że nie rozumie przesłania dziadka, ale traktuje jego słowa, jako swoją przepowiednię na przyszłość.

Rezultaty

Najczęściej w dorosłym już życiu, dopada nas ta niemoc chłopca z garażu, czy dziewczynki w relacjach damsko – męskich. Zażenowanie w jakimś określonym aspekcie naszego życia, bądź w kilku jego nurtach, w których ewidentnie coś nam nie wychodzi, coś z czym się boksujemy i jakby nie kombinować, wysilać się i starać ponad siły, to w dużej mierze rezultat nie odbiega zbyt mocno od pierwotnego problemu. I w większości przypadków kończy się strzałem we własne kolano, sabotażem wymierzonym we własne emocjonalne wnętrze, bądź potyczką ujmującą nam, nasze poczucie własnej wartości.

Jaka jest różnica pomiędzy tą przestrzenią czasową?

A no taka, że rządzi nami w dużej mierze, jakiś nieuświadomiony przez nas kontekst z przeszłości. Może być on zakotwiczony głęboko w naszej podświadomości, jako fobia, przebyta trauma, doświadczenie choroby, zawodu miłosnego, czyjejś śmierci, wykorzystywania seksualnego, drwin, upokorzenia itp.

Taki kontekst z przeszłości mógł nieświadomie do nas przywrzeć w formie np. „poczucia odrzucenia”, nas przez bliskie nam osoby, bądź osobę, co spowodowało uszczerbek na naszym poczuciu własnej wartości, pozbawiając nas sił witalnych i wiarę w siebie, choć w rzeczywistości mogło to wyglądać trochę inaczej oraz mogły występować inne powody takiego zachowania wobec nas. My sami z racji młodego wieku i mało rozwiniętej dojrzałości emocjonalnej i rozumienia czyichś intencji, mogliśmy zupełnie opatrznie nadpisać we własnej głowie dodatkowy scenariusz, dostrajając cały obraz do swojego wieku i świadomości, jaką posiadaliśmy w danym momencie o ludziach i otaczającym nas świecie.

Mogło zdarzyć się też tak, że poprzez jakieś niekomfortowe zdarzenie w dzieciństwie, zawarliśmy ze sobą mało korzystne dla nas przymierze, choć na czas określonego zdarzenia z pewnością mogło ratować nam zdrowie psychiczne, ochraniając nasz wewnętrzny dobrostan, a kiedy emocje opadły i życie ruszyło dalej, mogliśmy zupełnie zapomnieć o danym sobie słowie, które z perspektywy dziś dorosłego człowieka, to przymierze nie chroni już nas, a raczej blokuje i utrudnia nam funkcjonowanie.

Paradoks w tym taki, że nasz wierny przyjaciel niestety, ale doskonale wszystko pamięta i choćbyśmy go błagali na kolanach logicznymi argumentami, słowami dorosłego człowieka, to i tak zignoruje nasze prośby i błagania, bo to, co sobie zakodował jest święte, nietykalne i niepodważalne nawet przez autorytety.

Praca z podświadomością

Dlatego, chcąc pomóc sobie, ważne jest aby nauczyć się odnajdywać w swojej podświadomości, własne zwodnicze komunikaty i samodzielnie z nimi pracować dowolną metodą. Z doskonałą precyzją namierzać młodego Krzysia, bądź Basię, którym zawsze towarzyszy wierny przyjaciel i wspólnie przeprogramować stare podejście, przekonanie, wzorzec, nadruk, zmieniając strukturę w jego ścieżkach neuronalnych… bez nacisku, bez toczenia z nim walki, bez traktowania go, jako obecnego w naszym życiu wroga czy intruza.

Uświadomienie sobie roli przyjaciela małej Basi bądź Krzysia, bardzo mocno ugruntowuje naszą postawę w kwestii spojrzenia na samego siebie innym okiem, okiem obserwatora. Mamy w tedy dużą szansę zrozumieć naszą interpretację przeszłych okoliczności, których byliśmy w młodym wieku światkami bądź braliśmy w nich czynny udział.

Należy tu zwrócić uwagę, że każda sytuacja, która w przeszłości wywołała na nas jakiś określony marker emocjonalny o intensywniejszym niż zwykle wydźwięku, zawsze pozostawia po sobie ślad w formie określonej wewnętrznej postawy, która to kształtuje się w nas na przełomie lat i zazwyczaj ujawnia się i utwierdza w nas w momencie przeżywania podobnych doświadczeń, które to już podświadomie, bez naszej wolnej woli, bezwiednie przyciągamy, ponownie utwierdzając się w przekonaniu, że po raz kolejny mieliśmy rację. Dzieje się tak dlatego, ponieważ nasz system już zaczął wysyłać bez naszej świadomej wiedzy i zgody, komunikaty i sygnały w eter o naszym zainstalowanym programie.

Patrząc na ten schemat całościowo możemy mieć sprzeczne teorie, co do działania reguły wibracji naszych myśli, uczuć czy emocji. Najczęściej obraz takowej percepcji, uwidacznia się, jak na dłoni, kiedy zaglądamy w życie człowieka z indywidualną precyzją.

Nie wszystkie przekonania są destrukcyjne

Dodam jeszcze dla wyjaśnienia, że nie wszystkie programy, wzorce, podświadome przekonania, rzucają nam kłody pod nogi. Niektóre wręcz przeciwnie, ratują nam reputację, nie pozwalają popadać w tarapaty, czy nawet ratują zagrożenie życia. Warto o nich pamiętać i doceniać swoje dodatnie cechy osobowości, a nawet wzmacniać je za pomocą swojej koncentracji i wdzięczności, że je posiadamy, zamiast w znacznej mierze poświęcać swoją uwagę tym, niechcianym, wypartym, tłumionym i mało komfortowym w naszych mniemaniu. Bywa i tak, że nasze słabości, jeśli spojrzymy na nie z innego punktu widzenia, mogą nas pozytywnie zaskoczyć i okazać się naszą mocną stroną, a nie jak dotąd sądziliśmy, tą częścią naszej osobowości przez, którą zdaje się nam utykać na naszej drodze życia. Są i takie z którymi warto współpracować mimo tego, że sprawiają nam nie lada trudności…

Te podświadome konteksty sytuacyjne, a mam tu na myśli nasze niekorzystne programy, zbieraliśmy przez lata kształtując swój sposób bycia, wymowę, gesty, charakter, pogląd na rzeczywistość. Pielęgnowaliśmy zarazem te negatywne wzorce i te pozytywne, bez odróżniania stopnia zagrożenia i wpływu, jaki będą na nas wywierać w dorosłym życiu.

W sumie, to do końca naszego życia nie będziemy wstanie ich wszystkich rozpoznać, aby uszeregować je odpowiednio w tabelce tak dla jasności, dzieląc je na te korzystne dla nas i te niekorzystne, ale ułamek z nich przy wytężonej pracy własnej, jesteśmy wstanie przetransformować wydobywając je na światło dzienne, choćby tylko po to, aby poprawić sobie obecną jakość życia, zmieniając punkt widzenia, jeśli oczywiście czujemy, że mogłaby być to jedna z przyczyn naszego dyskomfortu mentalnego, bądź czymś, co rujnuje nasze zdrowie fizyczne.

Jak działa mechanizm w naszej głowie?

Mamy w sobie zaprogramowany najczęściej przez powtarzalność pewien zasób reakcji na dane sytuacje. Mamy też ukryte pokłady swojej mocy i sposoby na radzenie sobie. Kiedy mechanizm w naszej głowie zauważa podobną niekomfortową dla nas sytuację z przeszłości, bądź słyszymy, podobnie brzmiące słowa np. pogardy, bądź inne, wędrujące w naszym kierunku. Niesprawiedliwe oceny, które umniejszają nam nasze poczucie własnej wartości, czy niewłaściwą i niesprawiedliwą ocenę naszego zachowania, która bądź umniejsza naszą godność, bądź neguje w sposób drwiący nasze własne decyzje czy starania. Wtedy niemalże natychmiast i już właściwie nawykowo, zaczynamy reagować.

W ułamku sekundy uruchamiają się nasze mechanicznie utarte ścieżki neuronalne i reagujemy często nieadekwatnie do sytuacji lub podejmujemy irracjonalne decyzje, a potem pół nocy lamentujemy we własnej głowie na jakiego głupka to wyszliśmy, zdając sobie z tego sprawę w momencie, kiedy już całkiem uspokoimy nasz system nerwowy. Ten system działa w nas tak, jak czujnik do wykrywania ruchów zainstalowany, by chronić nasz dom podczas naszej nieobecności. Kiedy tylko zbliża się zagrożenie, alarm bez naszej kontroli włącza się automatycznie, ostrzegając nas przed intruzem, a potem po spełnieniu swojej roli czeka na naszą reakcję. Nasza reakcja w tym przypadku jest mechanicznie taka sama, stres, nerwowe ruchy, troska o dobytek, wyostrzona wyobraźnia, mimo że tym razem, winowajcą uruchomionego larmu jest wędrująca po salonie mysz. Tak samo reagujemy w przypadku, kiedy odpala się  w nas nieuświadomiony program z dalekiej przeszłości gdzie często reagujemy nieadekwatnie do sytuacji, a to tylko dlatego, że nasz mały przyjaciel nie odróżnia pojęcia czas o czym już wspominałam.

Jak to działa u Barbary?

Dorosła Barbara neguje sygnały wysyłane przez nowego kandydata na partnera. Niedowierza jego szczerym intencjom, zaprzepaszczając tym samym szansę na poznanie nowego potencjalnego dla niej partnera, gdyż jej przekonanie szepcze jej do ucha, że trzeba uciekać, bo zagrożenie jest ogromne, a kolejny mężczyzna z pewnością okaże się kłamcą, natomiast ona po raz kolejny przekona się, co do słuszności poglądów na temat mężczyzn.

A wystarczyłoby tylko znaleźć pierwotną przyczynę problemu Barbary, aby uświadomić jej że, to nie ona ta dorosła pełna wdzięku i wykształcona kobieta ma problem tylko jej miniaturowa przeszłość mała Basia, która utknęła samotna w domu cioci z takim przekonaniem lata temu, które to słowa zacytowane przez ciocię w gniewie na niesforną Basię i w kontekście obowiązków przyszłej żony, potraktowała bardzo osobiście.

Wakacje u cioci już dawno się skończyły, ale podświadomość Basi niezapomniała. Więc obecna Barbara podświadomie nie zasługuje na miłość, wiec boi się zranienia, odrzucenia i w ten sposób chroni siebie przed emocjonalną kolejną porażką, a szczere intencje mężczyzny nie mają dla niej żadnego znaczenia, bo jej system cały czas w postaci wiernego przyjaciela stara się zapobiec tragedii i ratuje jej kobiecość przed domniemaną zdradą, bólem i rozczarowaniem.

Fałszywe komunikaty

Zwodnicze komunikaty w jej głowie kreślą tragiczne zakończenie tej znajomości, podając przykłady poprzednich amantów, którzy zostawili ją z błahych powodów. Podświadoma, nieplanowana prowokacja Barbary, na takie, a nie inne zachowanie mężczyzn sprawia, że program osiąga swój sukces, bez świadomości, że rani tym Barbarę, a nie, jak sądzi pomaga małej Basi przed szantażem wrednej cioci. Skoro Barbara nie zasługuje na miłość mężczyzny tym samym nie zasługuje na szczerość w relacji, wiec jej system obronny woli nie dopuścić do bliższej znajomości, albo tak zakręci relacją, że wcześniej czy później mężczyźni od niej odchodzą.

Przekonanie Barbary już dawno straciło swój kontekst sytuacyjny, który miał miejsce u cioci na wakacjach, ale jej podejście zostało tak głęboko zakodowane w jej podświadomości, że nie widzi ona jej destrukcyjnego przekazu dla niej samej. Mechanizmy ucieczki, uników, komplikowania relacji dalej są w pełnej gotowości do pomagania małej Basi, a komplikowania związków partnerskich dorosłej Barbarze.

Jak to działa u Krzysztofa?

Dorosły Krzysztof też boryka się z podejmowaniem decyzji, a piastuje on bardzo odpowiedzialne stanowisko w zarządzie firmy ojca. Raz, że odczuwa on nierównomierne kołatania w okolicy serca przed podjęciem każdej decyzji, a dwa jeszcze obawia się krytyki ze strony srogiego ojca, który twierdzi, że tylko dzięki niemu może się czegoś dorobić.

Krzysztof sabotuje samego siebie nie mając o tym bladego pojęcia, że zarządza jego emocjami dawno nieaktualny program, bo na fotelu do podpisania decyzyjnych dokumentów, zasiada nie dorosły Krzysztof, ale prawie zawsze mały Krzyś ten z garażu dziadka, który za każdym razem, kiedy trzyma długopis w dłoni przez złożeniem podpisu słyszy, jak głos w jego głowie mówi „ty to nie umiesz podejmować decyzji”, dodając jeszcze od siebie, „zbankrutujemy przez ciebie i ojciec będzie miał rację, że niczego się nie dorobię”. I dopóki Krzysztof nie zorientuje się kto podpisuje dokumenty firmy i nie zacznie kontrolować swoich myśli, albo nie przepracuje zakotwiczonego przekonania o sobie samym, które jest dla niego obecnie bardzo destrukcyjne, to pewnego dnia może się to dla niego skończyć, poważnymi zdrowotnymi konsekwencjami.

Mam nadzieje drogi czytelniku, że choć trochę przybliżyłam Ci mechanizm naszych niewidzialnych przekonań, programów, schematów myślowych, choć ten temat można rozbudowywać w nieskończoność. Okres dorastania obfitował w każdym z nas, w nie lada doświadczenia. Pierwsze zawody miłosne, ważne egzaminy, zwracanie uwagi na swoją seksualność, wygląd zewnętrzny, Pierwsze bunty, niepowodzenia, porażki, krytyka innych, i mnóstwo, mnóstwo aspektów, które Ty i twój wierny mały przyjaciel braliście do siebie w większym bądź mniejszym stopniu nasilenia.

Co możesz zrobić dla siebie?

Aby rozpoznać ukryte programy swojej podświadomości i mechanizmy, które nimi zarządzają, przysłuchaj się swoim opowieściom. Wybierz jakiś temat, który jest dla Ciebie na obecną chwilę drażliwy, uciążliwy, trudny do zrozumienia bądź przepracowania. Albo taki, który, jak tylko przypomnisz sobie o nim, wywołuje w tobie pokłady licznych emocji np. drażni, irytuje bądź osłabia i obciąża twoje sumienie. Może taki, który budzi w tobie agresję i brak wewnętrznej zgody na wydarzenie bądź wydarzenia, których byłeś świadkiem.

Najlepiej, jak potrafisz, opowiedz sobie to zdarzenie, bądź cykl zdarzeń. Opowiadaj ze szczegółami, wnioskami, cytatami, przekonaniami, obawami. Możesz wykorzystać całe spektrum emocji, chodzi tu oto abyś nie miał/a przed sobą tajemnic. Zwracaj przy tej opowieści na mowę ciała oraz odczucia wewnątrz niego.

Opowiadaj współodczuwając sobie, nie wstydź się łez, bądź negatywnej oceny w stosunku do siebie lub kogoś. Możesz przeklinać, jeśli to pomoże Ci rozładować emocje. Ale bądź ze sobą prawdziwa/y. Wszystko to nagraj na swojego smartphona, a potem odsłuchaj, jak ochłoniesz. Słuchaj tak, jakby treść, która wybrzmi z ekranu telefonu nie była twoja, ale należała do osoby, której dobrze życzysz.

Zdania, które się powtarzają notuj. Notuj nawet to, co według ciebie niema znaczenia, wszystko to, co wyda Ci się dziwne, że to w ogóle powiedziałaś/eś. Po zakończeniu zapisz wnioski i spostrzeżenia. Potem odstaw nagranie i wróć do niego za kilka dni i znowu odsłuchaj i zanotuj na oddzielnej kartce, bez zaglądania w starą wersje Twoich zapisków.

Porównaj swoją pracę

W następnej kolejności porównaj te dwie kartki. Może czymś się różnią, może wnioski teraz są inne niż wcześniej. Może przyjdzie Ci do głowy coś czego wcześniej nie brałeś pod uwagę. Może rozpoznasz swoje pierwotne przekonanie, bądź znajdziesz więcej nieuświadomionych przekonań na dany temat. Może zobaczysz, że coś dobrze zostało ukryte, zamiecione pod dywan. Albo stanie w czyjejś obronie spowodowało problemy i komplikacje za które teraz płacisz… Pole do samopoznania siebie jest przepotężne.

Zwróć też uwagę, jak zachowuje się osoba, która mówi do Ciebie przez ekran telefonu. Czy jest zdystansowana do problemu, oziębła, obojętna. Może rozemocjonowana, rozżalona, wściekła, roszczeniowa, zawiedzona, nie umie się wysłowić, brak jej pewności siebie, albo za bardzo chce osiągnąć obrany cel, a może wyolbrzymia sytuację, podkreślając swoje potrzeby. Może, co chwile powtarza te same frazy, miesza zdarzenia. Może ma spuszczoną głowę w dół albo szuka odpowiedzi na suficie. Pociera dłonie jedna o drugą, zaciska pięści, ściska szczękę, wytrzeszcza oczy. Może jest przygarbiona albo wręcz odwrotnie naprężona i sztywna.

Tu wszystko ma znaczenie. Czasem mowa ciała powie więcej niż słowa np. skrzyżowane nogi, których zapewne nie zobaczysz przez ekran smartphona oznaczają, blokadę, strach przez wyrażeniem siebie, niepewność w wypowiedzi, ukrywanie czegoś z jakiegoś intymnego powodu itp.

A potem oceń postać z ekranu z dystansem, jak dobry psycholog. W zależności, co napiszesz w zeszycie, dasz sygnał swojej podświadomości do tego, że wyrażasz zgodę na pracę ze swoim problemem. Automatycznie z poziomu energetycznego, otworzy się przed tobą szereg możliwości pod różnymi postaciami, gdzie wystarczy twoja uważność, aby wejść w kompletny proces swojego zrozumienia.

Pierwsze kroki są trudne, później luzuje się przestrzeń i dzieją się małe cuda dla Ciebie i w twoim wykonaniu. Pamiętaj, jeśli na początku pojawią się trudności i opór do pracy własnej, to tylko znak, że jakaś część ciebie odpowiedzialna za ten program, przekonanie itp. Jest gotowa, aby sobie to uświadomić i przejąć całkowitą kontrolę.

Powodzenia.

Czy wiesz, że kawa to mój sekret do pisania lepszych tekstów na blogu?

Dzięki niej mam więcej energii i kreatywności, co przekłada się na jakość moich wpisów. Jeśli chcesz wesprzeć mnie i moją pasję, będę wdzięczna za filiżankę kawy. Każdy mały gest jest dla mnie ogromnym wsparciem i motywacją do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *