Muszę czy chcę ?! Zamień swoje myśli

żarówka

Nic nie „musisz”! Ale możesz „chcieć”. Wymuszone to niechciane: sprzeczne, nie rezonuje z ciałem, nie jest kompatybilne z naszymi odczuciami. Budzi odrazę, niechęć, opór, wewnętrzny krzyk oraz wywołuje myśli, które skazują nas na pewną klęskę.
Chcę przybiera od razu inną postać działania. Emanuje pozytywną energią: pobudza, zachęca, wzmacnia, uszlachetnia cel. Czasami wystarczy odwrócić niewygodne „muszę” na pozytywne „chcę”( mogę) i od razu robi się przestrzeń do działania, można swobodniej oddychać.

Jeśli „chcesz” to wkładasz w To swoje serce, duszę. Otwierasz się na informacje najwyższej jakości. Bledną Twoje wątpliwości, maleje skala zwątpienia i przestajesz się wahać… Pulsuje w Tobie życie. Stwarzasz wokół siebie wiele pozytywnych zdarzeń. Przyciągasz odpowiednich ludzi. Nieprawdziwe „chcę” to tylko puste słowa…

Czasami nie mamy zbyt dużego wyboru, innej perspektywy, nowej idei… I znowu ktoś lub coś „strzela nam emocjonalnego gola”. Mozolne „muszę” wysuwa się na prowadzenie, i po raz kolejny kopie piłkę do bramki. Wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak zaakceptować „muszę” wynajdując dla niej pozytywne aspekty…

Potrzebujesz pomocy?! Uruchom wyobraźnię. Sprawdź, gdzie zaprowadzi Cię niechciane „muszę”? Może być tak, że uratujesz kogoś z opresji lub przyczynisz się do czyjegoś sukcesu. Może odciążysz kogoś swoją obecnością, może napiszesz dobrą książkę tylko dlatego, że zmuszałeś się do systematycznej pracy nad tekstem… Z przymusu też wychodzą pozytywne aspekty ale trudniej osiągnąć cel… Dzieje się i tak, że narzucone sobie „muszę” często prowadzi donikąd.
Poczuj całym sobą, czy jest Ci z tym „muszę” dobrze? Jeśli nie. To co możesz zrobić, by to zmienić? Jak odwrócić myśli?

Postarajmy się odróżniać „chcę od muszę”. Chcę- pomóc sąsiadowi w ogrodzie, ugotować obiad dla teściów, odwieść dziecko do szkoły, zostać lekarzem, poszerzyć wiedzę, schudnąć, posprzątać, napisać pracę magisterską, wybaczyć… „Chcę” to szczera intencja. A jeżeli „chcę” to mam ku temu powody, a przy nich dużo pozytywnych wyznaczników…
Muszę to zrobić! Muszę to oddać, muszę przestać objadać się czekoladą! To nieustanna walka z samym sobą, która w gruncie rzeczy nie wzmacnia a osłabia. Łamie moralne zasady, poddaje wiecznej presji, dyscyplinie… Wystarczy, że zamienisz to na „chcę” i nawet jeśli „musisz a chcesz” czegoś, to Twój ruch w ciele idzie do przodu, mimo że dziś jest to dla Ciebie trudne i niezrozumiałe. Pozwalasz sobie na bliższy kontakt z samym sobą: sprawdzasz swoje możliwości, wyznaczasz granice, pozbywasz się blokad…

Robienie czegoś na siłę, wbrew sobie: kaleczy, odbiera chęci, nokautuje, przysparza ból, obniża samoocenę i zazwyczaj prowadzi do porażki…

Muszę pracować w tej firmie, bo mam na utrzymaniu rodzinę…Skoro nic nie możesz zrobić to chociaż poszukaj pozytywnych aspektów swojej pracy. Zmień nastawienie do swoich współpracowników, jeśli wymaga tego sytuacja. Wybierz inną trasę dojazdu. A może po prostu zamień swoje myśli? Z „muszę” tu pracować na „chcę” poszukać innej pracy? A one już same zatroszczą się o Twój stan umysłu i  dodadzą Ci skrzydeł…

Muszę tkwić w tej beznadziejnej relacji , bo ona jest słaba emocjonalnie… Jeśli, nie potrafisz być ze swoją partnerką szczery z jakiegoś powodu? To przestań, zapętlać się myślami o przymusie mieszkania pod jednym dachem… Zawsze masz prawo odejść, bez względu na jej emocje… I zamiast przynudzać kumplom po trzecim kuflu piwa o swoim poświęceniu, jednocześnie ubolewając nad swoją życiową porażką, wcielając się w jej zbawiciela. Zamień na- „chcę” odejść od tej kobiety w najmniej emocjonalny dla niej sposób, jak to tylko możliwe.( Jeśli naprawdę tak uważasz, że ona będzie cierpieć z powodu waszego rozstania.) Pragnę być wolny…  Skoncentruj się na chcę czegoś nowego, a nie na muszę z nią być. Pragnę czuć, że kocham całym sobą, pragnę żyć: bez tajemnic, bez obwiniania się nawzajem, wracać po pracy do domu z radością… I kiedy zaczniesz podążać myślami w zamierzonym kierunku, wszystko zacznie się zmieniać…
Może nie chcesz wychowywać wnuka, ale też nie chcesz oddać go do domu dziecka? Nie masz wyboru !( choć z pozoru zawsze go masz). Więc „musisz” podjąć się opieki mimo tego, że na emeryturze masz już inne plany. Wtedy powiedz sobie „chcę” wychowywać mojego wnuka tak długo na ile wystarczy mi siły… Tak „chcę” aby kolejny młody człowiek miał rodzinę i nie czuł się samotny. Obdarty ze wspomnień dzieciństwa: bez rodziny, przyszłości, bez dachu nad głową… Wtedy jest łatwiej zaakceptować własną decyzję…
Może nie chcesz dźwigać zbędnych kilogramów? Wobec tego „musisz” schudnąć: przejść na dietę oraz regularne ćwiczenia. Nadchodzi ten dzień, zabierasz się do pracy nad swoim ciałem… Pomysł jest zacny i zapewne przyniesie nie lada korzyści, ale idea rozpoczęcia haniebna, dlaczego? Słowem „muszę”, rozkazujesz sobie, a jak wiemy nikt z nas nie lubi rozkazów. Tak „chcę” się zdrowo odżywiać. Stopniowo eliminować śmieciowe jedzenie, zmieniać nawyki odżywiania. Na siłowni pod okiem eksperta wykonywać odpowiednie ćwiczenia. „Chcę” poznać ludzi o podobnym problemie co mój, razem jest raźniej pokonywać słabości- brzmi lepiej? Takie postanowienia bardziej zachęcają do działania. Chcę posiada więcej optymizmu  niż gburowate „muszę”.
Znowu „muszę” z samego rana odwiedzić piekarnię! Wypowiadasz słowa grozy.  Spróbuj inaczej ? Chcę jutro z samego rana przespacerować się po bułki. Skoro świt są one takie świeże, cieplutkie i apetycznie pachną. Przy okazji złapię w usta odrobinę świeżego powietrza, zobaczę wschód słońca, może nawet pobiegnę po bułki, bo taki ruch poprawi moją kondycję fizyczną.
To tylko kilka przykładów, kiedy cuchnące „muszę” można w magiczny sposób zamienić na pachnące „chcę”, by dalej cieszyć się życiem…

Nasze myśli kształtują naszą rzeczywistość. A my z pewnością nie chcemy być naszymi myślami, niewolnikami… Biernie się im przyglądać bez żadnego sprzeciwu. Posiadamy moc i siłę aby zbojkotować nasze błędne przekonania, skojarzenia, przyzwyczajenia, nabyte wzorce kulturowe itp.

Pamiętajmy jedno. „Nic nie musisz, ale możesz chcieć” dla siebie, dla swojej rodziny, przyjaciół,  kolegów z pracy, biznesu, zdrowia, sukcesu, miłości…

Czy wiesz, że kawa to mój sekret do pisania lepszych tekstów na blogu?

Dzięki niej mam więcej energii i kreatywności, co przekłada się na jakość moich wpisów. Jeśli chcesz wesprzeć mnie i moją pasję, będę wdzięczna za filiżankę kawy. Każdy mały gest jest dla mnie ogromnym wsparciem i motywacją do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *